Opis zdjęciaSycylia, Taormina
Newsletter (nowe foto-relacje wprost na Twój e-mail)
Zachęcamy do zapisania się do listy subskrypcyjnej, która umożliwia nam wysłanie informacji o kolejnych naszych podróżach po Polsce i Europie wprost na podany przez Ciebie adres e-mail...[
przyłącz się].
Porozmawiajmy o podróży !Porozmawiaj z nami o tej podróży na...[
forum]. Ilość odpowiedzi w temacie :
5.
Opis podróży
Sycylia - (2 wrzesień 2007)
"Sycylia jest piękna, ale czasem kapryśna i wybuchowa, jak jej wulkany, uważana za ojczyznę mafii, woli chlubić się tradycjami kulturalnymi. Kipi od kolorów i zapachów."
Sycylia jest największą wyspą na Morzu Śródziemnym (25.708km/2) z piaszczystymi, żwirowymi i skalistymi plażami. Przed wiekami na wyspę zjeżdżali na śródziemnomorskie wakacje Cyceron i cesarz Hadrian. Dziś gwarne kurorty i modne kąpieliska przyciągają turystów z całego świata. Najchętniej odwiedzane przez turystów jest wschodnie wybrzeże wyspy. Tu właśnie leżą Taormina, wspaniale zachowane miasteczko, modne kąpielisko z przepięknymi plażami, Katania - drugie co do wielkości miasto na Sycylii nazywane Mediolanem Południa oraz Syrakuzy i Agrigento leżące na południu wyspy - miasta starożytnego świata. Nad wschodnim wybrzeżem dominuje również Etna, wciąż aktywny i największy wulkan w Europie, który mierzy 3323m.n.p.m. Swój przepiękny kunszt artystyczny wyspa zawdzięcza gospodarzom. Mimo, iż najsilniej zaznaczyły się na Sycylii wpływy rzymskie i greckie, to można także zauważyć bizantyjskie i arabskie, co przede wszystkim odbija się w architekturze miast sycylijskich. Greckimi korzeniami szczycą się głównie mieszkańcy wschodniego wybrzeża. Tutaj właśnie, niedaleko Taorminy po raz pierwszy przybili do brzegu greccy osadnicy. Zbudowali mnóstwo świątyń i teatrów, założyli wiele przepięknych miast, które przyciągają wielu turystów m.in. Syrakuzy, Agrigento, Katania, Taormina i Mesyna.
Podróż na Sycylię była naszą pierwszą dłuższą, wakacyjną podróżą. Decyzja dotycząca wyboru miejsca na spędzenie tegorocznego urlopu była prosta. Musi to być wyspa, reszta jest mniej ważna, bowiem tylko wyspy oferują specyficzny, sielankowy - chill out'owy klimat. Przeglądając oferty biur (z racji braku czasu, doszliśmy do wniosku, że wybierzemy zorganizowane przez biuro wczasy) natrafiliśmy na nowy wakacyjny kierunek, krakowskiego biura "Olimp". Jedyna przerażająca lub "porażająca" (słowo z areny politycznej ;) myśl dotyczyła samego dojazdu autokarem na wyspę. To niemalże 2400 kilometrów w jedną stronę. Porażająca myśl znikła w momencie dnia wyjazdu, ale o tym za chwilę.
31 sierpnia 2007 roku wybraliśmy się w 14 dniową podróż na Sycylię z krakowskim biurem turystycznym "Olimp". Wyspa marzenie, perełka budowana przez rzymian, arabów, greków była dla nas możliwością poznania kultur różnych cywilizacji, popływania w dwóch różnych morzach, jak również możliwością "słodkiego nic nierobienia". Około godziny 13:00 w Krakowie na parkingu pod Wawelem czekaliśmy na autobus, którego obecność około godziny 14:00 rozwiała nasze "porażające" myśli ;) Już po kilku kilometrach jazdy wiedzieliśmy, że 2400 kilometrów jakie nas czeka, minie przyjemnie. Roczny, dość duży autobus firmy MAN, okazał się bardzo przyjemny wewnątrz, komfortowy oraz nowoczesny. Widać, że krakowskie biuro podróży "Olimp" dba o klientów np. poprzez odpowiednie dobranie firm transportowych. To się ceni, bowiem w drodze "do" i "z" nie raz niestety widziałem polskie autobusy stojące popsute na np. parkingu, poboczu i wokół polskich, zawiedzionych turystów. Wsiedliśmy do autobusu z uśmiechem i tak samo wysiedliśmy :) Trasa przejazdu na wyspę przebiegała przez Czechy, Austrię, Włochy. W drodze na Sycylię zatrzymaliśmy się na 9-cio godzinne zwiedzanie Florencji, natomiast w drodze powrotnej z wyspy zwiedzaliśmy Rzym wraz z Watykanem, którym to poświęciliśmy poprzednią recenzję wraz z relacją foto.
Mascali -
Camping Mokambo
Mascali, miejscowość w której spędziliśmy 9 dni, położona jest u stóp Etny, na wschodnim wybrzeżu Sycylii, mniej więcej w połowie długości, nieopodal Katanii. Miejscówka nie daje możliwości pobalowania w dużych (rodem z Majorki, Ibizy) lokalnych dyskotekach, knajpach czy barach, bowiem takich tutaj brakuje, natomiast ten malutki kurort napewno spodoba się tym, którzy szukają ciszy i spokoju, kawałka plaży tylko dla siebie :) Nam spodobał się bardzo, tak właśnie chcieliśmy między innymi spędzić tegoroczne wakacje...leniuchując, we dwoje ;) W Mascali jest kilka sklepów spożywczych, dość spory targ rybny, dwie, a może nawet trzy tawerny oraz kilka małych pubów na plaży. Wystarczająco...
Camping Mokambo przypadł nam do gustu od pierwszego wejrzenia. Dość przestronny, często sprzątany (sanitariaty), z restauracją serwującą całkiem przyzwoite dania lokalnej kuchni. Nie mamy absolutnie nic do zarzucenia w kwestii campingu Mascali. Kuchnia campingowa (gotowali Słowacy) była całkiem całkiem jak na warunki campingowe i przede wszystkim kucharka nie żałowała jedzonka. Największym jednak plusem campingu było jego położenie. Z jednej strony 20 metrów do morza, z drugiej widok na Etnę, gdzie niemalże co wieczór mieliśmy fantastyczne spektakle przedstawiane przez wulkan włącznie z jego trzykrotnym wybuchem :) Możliwość zobaczenia zbuntowanej Etny, wulkanu wyrzucającego lawę, która spływała w części początkowej wprost na nasz camping, a kolejno przeżycie suchego deszczu (z pyłu wulkanicznego) była jak dotąd niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Nabraliśmy szacunku do wulkanu, który przy jednej z większych erupcji zalał miasta oddalone do 120 kilometrów. Nie dane nam jednak było ewakuować się, a szkoda ;) Bylibyśmy bogatsi o nowe, niecodzienne przeżycia. Może na innej powulkanicznej wyspie się uda? ;)
Pierwszy dzień w Mascali to długo oczekiwane "nic nierobienie" wraz z nabieraniem pierwszej opalenizny, sielanka, spokój, cisza...brakowało tylko "Chill Out Radio Sicily" ;) Plaża w Mascali jest kamienista, ciemna (od pyłu wulkanicznego), szeroka, bardzo przyjemna. Do kamienistej plaży byliśmy przygotowani, kupując odpowiednio wcześniej typowe obuwie do pływania. Morze Jońskie w obrębie miasteczka Mascali robi się szybko "głębokie", zaletą jest kamieniste dno, które pozwalało przyglądać się rybkom pływającym wokół stóp będąc zanurzonym niemal po brodę.
Dnia kolejnego wybraliśmy się na zorganizowaną całodniową wycieczkę do Agrigento. Celem tej wycieczki była słynna na wyspie Dolina Świątyń połączona z wypoczynkiem na piaszczystych plażach Morza Śródziemnego. Miasto Agrigento oddalone było od naszego campingu o około 220km, ale dzięki bardzo dobrym drogom i przepięknym krajobrazom, które mogliśmy podziwiać zza okna autokaru, czas przejazdu minął bardzo szybko. W drodze do celu mogliśmy podziwiać zróżnicowanie krajobrazowe Sycylii. Im bardziej jechaliśmy w głąb wyspy, tym bardziej krajobraz stawał się "pustynny". Wysuszone i leżące odłogiem pola, gdzieniegdzie opustoszałe i popadające w ruinę domy, kryjące w sobie tajemnicę jakiegoś sycylijskiego rodu. Po niespełna trzech godzinach fascynującej podróży dotarliśmy na miejsce.
Agrigento
Agrigento jest starożytnym greckim miastem, położonym na południowym wybrzeżu Sycylii w bardzo malowniczym miejscu. Jego początki sięgają 582r.p.n.e., a okres świetności przypadł na V wiek n.e. O miasto ciągłe boje toczyli Romanie i Kartagińczycy, władze przejęli również Arabowie. W okresie świetności powstało najwięcej świątyń w dolinie zwanej Doliną Świątyń - Valle dei Templi. My zobaczyliśmy te najwspanialsze, Świątynie Heraklesa, Świątynię Concordio - jeden z najlepiej zachowanych starożytnych obiektów sakralnych oraz Świątynie poświęconą Junonie, czyli greckiej Herze. Wielkość i wiekowość budowli zrobiła na nas ogromne wrażenie. Upływ czasu i warunki klimatyczne spowodowały, iż uległy one degradacji, ale mimo to widać w nich wielkość i potęgę starożytnego Agrigento. Naszym zdaniem Dolina Świątyń jest punktem obowiązkowym podczas pobytu na Sycylii. Po spacerku alejkami wśród romantycznych budowli, w promieniach gorącego słońca udaliśmy się na piękną piaszczystą plażę miasta Agrigento, na której zażywaliśmy kąpieli wodnych i słonecznych. W godzinach popołudniowych szczęśliwi lecz nieco głodni, ruszyliśmy w drogę powrotną do Mascali, gdzie czekał na nas gorący posiłek.
Drugą i zarazem najbardziej fascynującą dla nas wycieczką była podróż do najpiękniejszego miasta Sycylii - Taorminy oraz...w stronę wulkanu Etna. Najbardziej trafnie o Taorminie powiedział Guy de Maupassant..."Taormina to niby tylko krajobraz, ale krajobraz, który zawarł w sobie to wszystko, co zostało stworzone na ziemi, by oczarować oczy, umysł i wyobraźnię". Podpisujemy się pod tym oboje :)
Taormina
Miasto położone na niewielkim skrawku wybrzeża, na zboczu Monte Tauro wciśniętym między morze, a złowieszczą Etnę. Na piękno Taorminy, sycylijskiej perełki, składa się światło, barwy i woda. Jej niesamowicie strome i kręte uliczki schodzą do pięknych zatok i plaż, do których można się także dostać kolejką linową. Po niespełna godzinie jazdy, znaleźliśmy się w "sycylijskim raju". Spacer wąskimi uliczkach i zaułkami miasteczka sprawił nam największą przyjemność. Stare wille, ukwiecone balkony i małe kościółki stanowią lepszy widok niż niejedno muzeum. Historia w Taorminie wciąż jest żywa. Przy Corso, głównej ulicy zamkniętej dla ruchu podziwialiśmy efektywne fasady pałaców, które powstawały miedzy XV, a XIX wiekiem. Ich partery zajmują dziś kawiarenki, drogie butiki i sklepiki z pamiątkami dla turystów, wśród których wyróżnia się kolorowa przepiękna ceramika, z często powtarzanym motywem meduzy - zwanej Trynakrią, która jest symbolem słońca, a jednocześnie herbem Sycylii. Nie bez powodu, gdyż mówi się o niej wyspa słońca, a Sycylijczycy zapewniają, że w ciągu roku w Taorminie, co najmniej 130 dni jest całkowicie bezchmurnych. Spacerując w pełni słońca postanowiliśmy chwilkę odpocząć w kawiarnianym ogródku i skosztować sycylijskich lodów, które smakowały przepysznie, polecamy. Schłodzeni, ruszyliśmy w kierunku centrum miasta, czyli Piazza IX Aprile, z odrestaurowaną XII wieczną "Torre Dell Orologio" i tarasem wychodzącym na zatokę. Kolejne kroki skierowaliśmy do ruin przebudowanego przez Rzymian na potrzeby igrzysk teatru greckiego. Wzniesiony jest na wzgórzu, a lokalizacja ta powoduje, iż oferuje on jedyny w swoim rodzaju spektakl. Szmaragd morza mieszającego się z niebem, poszarpaną górami linie horyzontu i bujną śródziemnomorską roślinność. Sam teatr także wzbudził w nas zachwyt. Nieprawdopodobnie zachowane tunele i pomieszczenia dla zwierząt i gladiatorów, którzy toczyli na scenie kiedyś krwawe walki. Dziś teatr wykorzystywany jest do prezentacji letnich przedstawień pod gwiazdami, hmm to musi być piękne :). Po krótkiej sesji zdjęciowej i delektowaniu się przepiękną panoramą rozciągającą się ze wzgórza z Etną w tle, zastanawialiśmy się czym jeszcze wulkan nas zaskoczy, udając się powoli w jego kierunku. Nie ukrywam, że mieliśmy obawy ;) bowiem wulkan dzień wcześniej swoją erupcją pokazał delikatnie oblicze. Ciekawość była silniejsza i po niespełna paru minutach wyruszyliśmy na "podbój" najwyższego wulkanu Europy.
Etna
Najwyższy wulkan Europy (3323m.n.p.m. i ciągle rośnie oraz około 145km obwodu u podnóża), położony na wschodnim wybrzeżu Sycylii, w pogodny dzień widoczny jest z każdego miejsca wyspy. Aktywny, choć nie tak groźny jak np. neapolitański Wezuwiusz, doskonale użyźnia glebę. Doskonale na lawie powulkanicznej rosną drzewka pistacjowe, kolczaste opuncje o przepysznych słodkich owocach oraz winogrona, z których robi się wyśmienite wino. Obecność wulkanu oznacza na wyspie dla całej okolicy monarchię absolutną. Etna po prostu tutaj króluje, wpływa na uprawy, zwyczaje, budownictwo. Obdarza hojnie oraz wymierza surowe kary. Tworzy i niszczy. Wiele razy zapewne przypominała mieszkańcom o swojej potędze, odbierając im majątek i spokojny sen. Podlegające władzy Etny miasteczka są czarne od użytej do budowy domów skamieniałej lawy oraz popiołu sypiącego się z jej szczytów. Według starożytnych wierzeń Zeus przywalił Etną zbuntowanego giganta Enkeledosa, który co jakiś czas wzdycha, jęczy i stęka pod ciężarem ziemi. Według innej legendy, wulkan Etna chroni ciało starożytnego filozofa Empedoklesa, twórcy koncepcji czterech żywiołów, miał on dokonać żywota skacząc w otchłań krateru "Bogiem nieśmiertelnym chciał zostać Empedokles i dlatego sam zimny, rzucił się w płomienie Etny" - pisał Horacy w liście "Do Pizonów". Etna posiada około 270 kraterów bocznych, z których wydobywają się gazy i pary, a podczas erupcji - wulkaniczne bomby. Wiele z nich jest już nieczynnych. Od V wieku zanotowano około 80 wybuchów. Najsilniejszy miał miejsce w XVII wieku, kompletnie zniszczył Katanię. Erupcja Etny w 1971 roku zniszczyła np. kolejkę linową oraz obserwatorium astronomiczne...
Autokarem wyjechaliśmy na wysokość około 2100m.n.p.m. Im wyżej wyjeżdżaliśmy, tym bardziej zmieniał się sycylijski krajobraz. Krajobraz piękny, zielony i pełen kwiecistych ogrodów stawał się bardziej księżycowy, szary i monotonny. Droga na szczyt była dość kręta i prowadziła pomiędzy szarymi, czarnymi i czerwonymi skałami. Mijane przez nas zasypane popiołem wulkanicznym schronisko ukazało nam wielkość i potęgę Etny. Gdzieniegdzie nad ziemią unosił się biały dym, a powietrzu czuć było zapach siarki. Najbardziej zadziwiał nas fakt, że w drodze do celu mijaliśmy rozpoczęte lub też kończące się inwestycje budowlane (najprawdopodobniej hotele). Na tej wysokości i w towarzystwie tak nieobliczalnej i władczej towarzyszki - Etny, nocleg w hotelu musi być nie lada przeżyciem. Mamy nadzieje, że kiedyś będzie nam dana noc w hotelu między kraterami wulkanu, a Etna lub ewentualnie inny wulkan obudzi nas swoim "burczeniem", a może wybuchem :)? Gdy dotarliśmy na miejsce, nie mogliśmy uwierzyć, jaką siłą dysponuje ten żywioł. Spacerując po grubej warstwie popiołu, zaglądając do maleńkich i wchodząc do ogromnych (podobno nieczynnych) kraterów, wyobrażaliśmy sobie, że być może całkiem niedawno stąd właśnie wypływała rozgrzana do czerwoności lawa. Dotykając zastygłe odłamki lawy oraz popiół czuliśmy, że jest on ciepły, a miejscami nawet gorący. Było to zapewne spowodowane wybuchem, który miał miejsce dzień przed naszym przyjazdem na wulkan. Do głównego, najwyżej położonego krateru, z którego bez przerwy wydobywa się dym, można się dostać kolejką, która ze względów pogodowych jest często nieczynna i kolejno Jeep'em. Najwyższe partie wulkanu przez wiele miesięcy w roku pokryte są śniegiem. Jest tutaj również wyciąg narciarski :) Zachwyceni wielkością i potęgą Etny zeszliśmy do restauracji, która mieściła się tuż pod jednym z kraterów bocznych. W restauracji mieliśmy przyjemność degustacji pysznego wina migdałowego, z migdałów rosnących na lawie wulkanicznej. Wino posmakowało nam tak bardzo, że nie odmówiliśmy sobie zakupu. Jego smak jest zniewalający. Po krótkim odpoczynku i posileniu się w tej zjawiskowej i nietypowej scenerii, w której każdy posiłek smakuje marsjańsko, udaliśmy się w drogę powrotną w kierunku naszego campingu. Dzień w którym wybraliśmy się do Taorminy oraz na Etnę zostanie nam na bardzo długo w pamięci. Nietuzinkowe wrażenia, krajobrazy i przeżycia, których nie da się opisać. Trzeba to po prostu przeżyć :)
Naszą ostatnią wycieczką fakultatywną była wyprawa do Syrakuz, miasta w którym ślady starożytności są wszechobecne.
Syrakuzy
Syrakuzy zostały zbudowane w 734r.p.n.e. przez grupę rolników korynckich osiadłych na małej wyspie Ortigia. Miasto rozwijało się tak szybko, że w krótkim czasie samo zaczęło zakładać kolonie wzdłuż wybrzeży Sycylii. W 485r.p.n.e., kiedy miasto po raz pierwszy przeżywało okres świetności, podbił je tyran Gelon. Przez następne lata Syrakuzy szczyciły się polityczną, gospodarczą i artystyczną wielkością jako jedno z najważniejszych ośrodków basenu Morza Śródziemnego. Syrakuzy, potężna i trudna do zdobycia grecka twierdza, otoczona była murami obronnymi, które przez kilkaset lat skutecznie stawiały opór najeźdźcom. W licznych bitwach wykorzystano ciężkie machiny obronne zaprojektowane przez samego Archimedesa. Z dawnych fortyfikacji do dziś zostało niewiele, gdyż miasto ucierpiało zarówno podczas trzęsienia ziemi w XVII wieku oraz II wojny światowej.
Zwiedzanie tego przepięknego miasta rozpoczęliśmy od jego zachodniej części zwanej Neapolis, w której znajduje się park archeologiczny. Wśród licznych wykopalisk na szczególną uwagę zasługują dwa starożytne teatry. Pierwszy z nich to teatr grecki - Teatro Greco z usytuowaną na łagodnym wzniesieniu widownią na 15000 osób, z siedzeniami wykutymi w białym kamieniu oraz ze sceną, na której swoje dzieła wystawiał m.in. Ajschylos. Drugi to rzymski amfiteatr w kształcie elipsy. Stanowi dobre pole popisu dla wyobraźni, ponieważ oprócz rzędów siedzeń (niektóre z wykutymi imionami stałych bywalców) zachowały się podziemne tunele przeznaczone niegdyś dla gladiatorów. Ciekawym miejscem historycznym Syrakuz są również kamieniołomy. W większości zostały one wykute przez więźniów kartagińskich, później posłużyły jako więzienie. Z wielu grot najbardziej zachwycające jest Ucho Dionizosa. Jaskinia wysoka na 23 metry i długa na 65 metrów charakteryzuje się niezwykłą akustyką. Stojąc u jej wejścia można usłyszeć szepty osób znajdujących się kilkanaście metrów dalej. Włoski malarz Caravaggio, zwiedzając ją, doszukał się w niej podobieństwa do ludzkiego ucha. Stąd powstała legenda mówiąca o tym, że Dionizjusz kazał ją wykłuć według prawa akustyki. Zrobił to po to, aby móc podsłuchiwać jeńców lub w szybki sposób zapobiegać buntom. Inna legenda głosi, iż grota powstała dla celów pobliskiego teatru greckiego. Służyła do odtwarzania głośnych dźwięków (np. huku) niezbędnych w wystawianych przedstawieniach. Kolejnym etapem naszej jednodniowej wycieczki do Syrakuz była dawna grecka osada, która do dziś zachowała swój średniowieczny charakter. Wyspa Ortygia położona jest na wschodnim końcu miasta Syrakuzy, oddzielona jest od niego wąskim kanałem wodnym. Wystarczy przejść przez niewielki most, aby znaleźć się w plątaninie wąskich uliczek, ocienionych wszechobecnym tu suszącym się praniem. Spacerując wąskimi i krętymi uliczkami dotarliśmy do barokowej katedry, przebudowanej w 1725 roku (fasadę budynku stanowi świątynia Ateny z V w.p.n.e.). Po krótkim zwiedzaniu katedry mieliśmy chwilę wolnego czasu na spacer połączony z foto sesją oraz posiłkiem. W godzinach popołudniowych wyruszyliśmy w drogę powrotną na camping.
Kolejne dni na Sycylii mijały bardzo leniwie ;) Plażowanie, opalanie, pływanie, spacery brzegiem morza. Mieliśmy w planach wypożyczyć samochód, by wybrać się do Cefalu oraz do Palermo, lecz plany te zostały rozwiane w związku z brakiem wypożyczalni samochodów w miejscowości Mascali. Z drugiej strony, gdybyśmy się wcześniej odpowiednio przygotowali, z Mascali teoretycznie można pojechać pociągiem w stronę południowo - wschodniej części wyspy, a stamtąd promem wybrać się na 1 - 2 dniową wycieczkę na Maltę. Może innym razem...
Podsumowanie :
- Na Sycylię wybraliśmy się z krakowskim biurem "Olimp".
- Organizacja przebiegła bardzo profesjonalnie, rezydent p.Irek okazał się bardzo treściwy, pomocny i kompetentny. Udzielał dobrych rad i cennych wskazówek.
- Camping Mokambo, położony zaledwie paręnaście metrów od morza (po drugiej stronie ulicy) był przyjemny, czysty, dość zadbany. Ogólnie dobre wrażenie!
- Wyżywienie było całkiem dobre i urozmaicone. Gotowali Słowacy, tak więc posiłki zbliżone wielkością jak i smakiem do kuchni polskiej.
- Miejscowość Mascali, w której mieszkaliśmy przez 9 dni to mały nadmorski kurort, z małą ilością barów, sklepów, za to z turkusowym, pięknym i ciepłym morzem oraz długą na kilka kilometrów plażą. Zaletą tej miejscowości jest napewno sielankowy klimat.
- Ceny na Sycylii są dość zróżnicowane. W zależności od wyboru produktu, czy sklepu ceny lubią się różnić. Podstawowe produkty jak pieczywo czy wodę mineralną można kupić w cenie podobnej do polskiej. Byliśmy zaskoczeni tym faktem. Małe sklepiki spożywcze na wyspie oferują przyzwoite ceny, jak również duże dyskonty spożywcze.
- Wypożyczalni samochodów w miejscowości Mascali nie uświadczyliśmy i tym samym przyznajemy jedynego minusa tejże miejscowości.
Biuro podróży "Olimp" spisało się bardzo dobrze. Wczasy zgodnie z katalogiem oraz umową. Profesjonalny autokar pozwolił nam pokonać około 2400 kilometrów bez oznak zmęczenia, choć po drodze zwiedzaliśmy Florencję, Rzym oraz Watykan. Dysponując kwotą rzędu 1100 - 1500zł warto wybrać ofertę krakowskiego biura "Olimp". Po pierwsze - cena jest bardzo przystępna i konkurencyjna (mając na uwadze cena/możliwości), po drugie - wyspa Sycylia jest naprawdę piękna i urozmaicona, warta zobaczenia. Biuro "Olimp" w bardzo przystępnej cenie oferuje trzy wycieczki po wyspie, na które obowiązkowo trzeba się wybrać. Ponadto w drodze do i z wyspy, dodatkową atrakcją są miasta włoskie. Gorąco polecamy :)!
Informacje
Zdjęcia : aparat cyfrowy Fuji S6500FD
Ilość zdjęć : 393
KomentarzBrak komentarzy...[
dodaj komentarz]
Księga Gości (ostatni wpis)
Data : 2010-07-23
Imię : kamil
Komentarz : Bardzo dobry serwis, wszystko szczegółowo i przejrzyście, bez problemu można znaleźć potrzebne informacje, tak trzymać....[
dodaj wpis].
Podróże letnie (wszystkie)
Noclegi [
zobacz wszystkie]
noclegi Karpacz,
noclegi Wrocław,
noclegi Szklarska Poręba,
noclegi Kudowa Zdrój,
noclegi Duszniki Zdrój,